Jestem zbytnio sobą zajęta

“Kiedy jej się zdawało, że jestem zbytnio sobą zajęta, powiedziała mi: «Zamykać się w sobie, to wyjaławiać swą duszę! Trzeba wtedy szybko zabrać się do pełnienia uczynków miłości bliźniego».
«Niekiedy – mówiła – człowiek czuje się tak źle ze sobą samym, w swym wnętrzu; powinien wtedy natychmiast wyjść z zajmowania się sobą. Pan Bóg nie nakłada nam wcale obowiązku pozostawania w swoim własnym towarzystwie. Przeciwnie! Pozwala często, byśmy byli sobie niemili po to, żebyśmy opuścili siebie samych. W tym wypadku widzę tylko jeden środek, opuścić siebie i pójść odwiedzić Jezusa i Maryję przez pełnienie uczynków miłości bliźniego»”.

o św. Teresie od Dzieciątka Jezus w: “Dzieje duszy”

Photo by svklimkin on Pixabay

Umiała siać radość wokół siebie

“Teresa myśli nie tylko o siostrach, które potrzebują jakiejś konkretnej pomocy, ale również o siostrach cierpiących, strapionych i smutnych, aby je rozradować swoją dobrocią. Umiała siać radość wokół siebie, ponieważ stale usiłowała żyć w radości uśmiechając się do Pana Boga i do ludzi. Radość to jedna z najbardziej charakterystycznych cech małej drogi”.

s. M. Elżbieta od Ducha Świętego o św. Teresce od Dzieciątka Jezus

Nie ten jest prawdziwie odważny

“- Cóż stąd? – odpowiedziała Miłorada. – Przecież nie zawróciłeś z drogi. Nie ten jest prawdziwie odważny, kto się niczego nie boi, ale ten, kto bojąc się – nie ucieka.
Piotruś zadumał się.
– Kiedy tu szedłem, myślałem sobie, że może i ty, tak samo jak ludzie, odeszłaś stąd gdzieś daleko. To jest przecież Las Najsmutniejszy.
– Nawet w najgorszym miejscu i o najgorszym czasie można spotkać człowieka, który szuka pomocy dla innego. Dlatego muszę tu być.
– Więc zawsze można cię znaleźć?
– Zawsze. Znajdują mnie ci, którzy podejmują trud nie dla siebie”.

I. Jurgielewiczowa “O chłopcu, który szukał domu”

To jest mój cel

“Śnić sen najpiękniejszy ze snów,
Iść w bój w imię cierpień i krzywd
I nieść ciężar swój ponad siły,
Iść tam gdzie nie dotarłby nikt.

To nic, że mocniejszy jest wróg,
Że twierdz obległ setki i miast,
Lecz bić, bić się, aż do mogiły,
Iść wciąż, aby sięgnąć do gwiazd.

To jest mój cel,
Dosięgnąć chcę gwiazd,
Choć tak beznadziejnie
Daleki ich blask.

By zdobyć swój cel
I do piekła bym mógł
Pod sztandarem swym iść
Gdyby chciał
W tym dopomóc mi Bóg.

Właśnie to posłannictwa jest cel,
Więc ślubuję tu dziś
Mężnym być i nie skalać się łzą,
Gdy na śmierć przyjdzie iść.

Może świat lepszym stanie się znów
Wtedy gdy ten rycerski mój pas
Włoży ten co ślubował niezłomnie
Iść tak, aby sięgnąć do gwiazd”.

Joe Darion “Człowiek z La Manchy – Śnić sen”

Czytaj dalej

Inni ludzie mają takie same problemy

“[…] ważna jest świadomość, że inni ludzie mają takie same problemy jak my, żeby nie być takim egoistą, co to myśli, że świat kręci się wokół tego, co ludzie myślą o twoim wyglądzie, jak się czujesz i co robisz, oraz faktu, że jakiś chłopiec nie podszedł i nie poprosił cię do tańca. Oni nie zawsze cię oceniają i osądzają krytycznie. Oni myślą o sobie i to ty musisz się na to zdobyć i wyjść do ludzi, bo kiedy dotykamy innego człowieka, to w tym samym momencie dotykamy samych siebie – pomagamy samym sobie”.

P. G. Zimbardo “Nieśmiałość”, Warszawa 2012, s. 93

Bo ty nie potrafisz!

– Mamo, pomóc ci?

– Nie, bo ty nie potrafisz.

Po co próbować?

To prawda, nie wszystko potrafię. Trudno, żebym potrafiła, jeśli nie pozwolisz mi spróbować. Trudno, żeby chciało mi się próbować, jeśli przedtem usłyszę długą litanię wyszczególniającą mi, jaka jestem beznadziejna, że jestem idiotką. Szczególnie jeśli wiem, że potem wysłucham kolejnej, podobnej litanii, bo nie zrobiłam tego czegoś idealnie. Bo popełniłam błąd, bo mi się nie udało. Czyli jestem beznadziejna i nie powinnam była w ogóle próbować, skoro oczywiste było, że mi nie wyjdzie.

Wykorzystywanie czy brak szans na wykazanie się?

Nieważne czy jesteś matką, starszym bratem, przyjacielem. Jeśli czujesz, że ktoś “zmusza” cię do robienia za niego rzeczy, których nie chcesz robić, to zastanów się, dlaczego tak jest. Może ty sam powiedziałeś mu wcześniej, że “nie potrafi”. Może ty sam nie dałeś mu szansy, żeby się nauczył. Może tak naprawdę wcale nie chcesz, żeby robił to sam. Może wolisz robić to za niego, i ustykiwać, jaki jesteś wykorzystywany i biedny. Bo czujesz się wtedy ważny, lepszy, podbijasz swoje poczucie własnej wartości. A że kosztem drugiego człowieka, który nie tylko nie uczy się przez to nowych rzeczy, ale przy okazji coraz bardziej przestaje wierzyć w siebie?

Narzekasz, że ktoś nie bierze za coś odpowiedzialności – a czy jesteś pewien, że pozwoliłeś mu tę odpowiedzialność wziąć? Czy jesteś gotów zaakceptować to, że może tej osobie coś nie wyjdzie, że może będzie to coś robić inaczej niż ty, a może uzna, że w ogóle jest to niepotrzebne? Czy jesteś gotów pozwolić jej ponieść konsekwencje tego, że czegoś nie zrobi albo zrobi źle? A przede wszystkim – czy jesteś pewien, że faktycznie chcesz mu tę odpowiedzialność oddać? Czy może po prostu chcesz czuć się biedny i wykorzystywany, i móc skarżyć się ludziom, jakiego masz beznadziejnego brata, jaką beznadziejną córkę?

Daj przestrzeń na błędy

Jeśli naprawdę chcesz tę odpowiedzialność drugiej osobie oddać, to daj jej przestrzeń na próby, także te nieudane. Nie podcinaj skrzydeł powtarzając: “bo ty nie umiesz” albo śmiejąc się z niej. Nie oczekuj, że druga osoba sama z siebie będzie wiedziała jak coś zrobić. Powiedz jak. Wytłumacz, pokaż, jeśli potrzeba. Może nawet za pierwszym razem zrób razem z nią. A potem się powoli wycofaj. Daj przestrzeń do nauki. I jeśli nie potrafisz pochwalić, to przynajmniej nie wyśmiewaj, nie wytykaj samych błędów. Nie mów tej osobie, że jest beznadziejna. Bo to zniechęca.

Pozwól wziąć odpowiedzialność

Wybieraj – chcesz czuć się lepszy, czy chcesz, żeby druga osoba czegoś się nauczyła? Chcesz, żeby coś było perfekcyjne i “po twojemu”, czy wolisz żeby druga osoba wzięła za to odpowiedzialność? Chcesz czuć, że się poświęcasz czy pozwolisz drugiej osobie na luksus nie potrzebowania twojej pomocy? Na luksus poniesienia konsekwencji własnych decyzji? Na luksus odpowiedzialności? Bo wiesz, oddanie odpowiedzialności nie znaczy tylko, że ktoś będzie coś robił sam. Znaczy też, że ty nie będziesz się do tego wtrącał. Chyba że zostaniesz poproszony o pomoc (nie o wyręczenie!). Czy potrafisz? I ważniejsze – czy chcesz?