Bóg używa prób, przez które przechodzimy

„[…] Bóg używa prób, przez które przechodzimy, chociaż nie zawsze sam nas przed nimi stawia. On rzeczywiście działa we wszystkim dla naszego dobra. Używa bólu, by wydobyć na światło nasze fałszywe przekonania o sobie samych i o Nim. Przez ból otwiera stare, źle zagojone rany, by uleczyć w nas te miejsca. Posługuje się cierpieniem, by objawić nam wierność, dobroć i nieskończoną miłość, jaką Jezus ma dla nas”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 198

Niech cierpienie stanie się dla ciebie drogą

„Niech cierpienie stanie się dla ciebie drogą prowadzącą do głębszej bliskości z Jezusem. Jeśli otworzymy się na Jezusa, pozwalając Mu wejść, cierpienie może mieć taki właśnie skutek. I choć nie jest to droga którą sami byśmy wybrali, nigdy nie będziemy żałować, że nią szliśmy”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 197

Grzeszne więzi duszy

„Kiedy Paweł ostrzega przed «chodzeniem w jednym jarzmie» z niewierzącymi, ma na myśli grzeszne więzi duszy. […] ostrzega przed staniem się jednością z drugą osobą, gdyż jest to z pewnością więź grzeszna. […] Gdy ktoś ciągle martwi się o ciebie, gniewa się na ciebie lub osądza cię, i kiedy te emocje przeradzają się u niego w obsesję na twoim punkcie (na przykład rozmawia z tobą, chociaż jesteś nieobecna), może to świadczyć o tym, że wytworzyła się między wami niewłaściwa więź duszy. To z pewnością nie jest więź miłości w Duchu Świętym, którą pochwala Paweł. Taki niezdrowy związek może spowodować spustoszenie, mogące przybrać różny charakter. Ten związek tworzy coś w rodzaju duchowego korytarza, przez który na twoją stronę przedostaje się walka tocząca się w życiu drugiej osoby. Negatywne uczucia, twierdze demoniczne lub duchy oskarżające, które ją dręczą, otrzymują dostęp do ciebie i atakują cię. Związek duszy zresztą to droga dwukierunkowa, a więc także wszystkie twoje zmagania przedostają się na drugą stronę […]. Bardzo ważne jest, by pamiętać, że zerwanie więzi duszy łączących nas z jakąś osobą to nie to samo, co jej odrzucenie. Wręcz przeciwnie, jest to akt miłości. Nie chcesz, by ktoś był z tobą chorobliwie związany, ani nie chcesz sama mieć obsesji na czyimś punkcie. Nie chcesz być kontrolowana i nie chcesz kontrolować. Nie chcesz więcej w czasie czyjejś nieobecności rozmawiać z jego «duchem» i nie chcesz, żeby ktoś to robił względem ciebie. A już szczególnie nie życzysz sobie w swoim życiu czyjejś walki, tak jak on czy ona nie chce twojej”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 180-183

Słów raz wypowiedzianych nie można cofnąć

„Wszyscy jednak wiemy dobrze, że słów raz wypowiedzianych nie można cofnąć. Rany się zagoją. Zniszczenia można naprawić. Przebaczenie można otrzymać. Słów nie można wymazać. Żadna relacja, przyjaźń czy małżeństwo nie wytrzyma ataku totalnej szczerości. Relacje nie są stworzone, by być śmietnikiem wszystkich złych uczuć, myśli i przekonań”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 174

W moim odczuciu w tym cytacie nie chodzi o szczerość, a o wyrzucanie z siebie właśnie tych wszystkich złych myśli i emocji, które są tak naprawdę owocem chwili, potem przechodzą i już o nich nie pamiętamy – ale jeśli wyrzucimy je wobec drugiej osoby, ona może nie zapomnieć ich nigdy.

Słowo Boże wcale nie zachęca nas…

„Słowo Boże wcale nie zachęca nas do mówienia głośno o wszystkim, co jest prawdziwe. […] Dzielenie się z kimś kochanym albo z przyjacielem każdym uczuciem i myślą, które przebiegają człowiekowi przez głowę, sieje w relacji spustoszenie. Żadne małżeństwo ani żadna przyjaźń nie uniesie ciężaru wszystkich niuansów naszej duszy. Tylko Jezus jest do tego zdolny”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 173

Zgadzam się z tym cytatem, ale z jednym zastrzeżeniem. Można mówić o wszystkim – tylko nie powinno się mówić o wszystkim. Tzn. mogę się podzielić każdą rzeczą, którą potrzebuję się podzielić, ale nie powinnam się dzielić wszystkimi rzeczami, bo to drugiego człowieka po prostu przytłacza. I nie zostawia przestrzeni, aby to on się dzielił.

Każda z tych różnorodnie obdarowanych kobiet…

„Uczę się też, że każda z tych różnorodnie obdarowanych kobiet wnosi ze sobą coś unikalnego, czego nie mają inne i czego nie mam ja. To właśnie ta różnorodność wzbogaca moje życie! Żadna z nich z osobna nie mogłaby mi ofiarować wszystkiego. Bóg zaspokaja moją potrzebę przyjaźni poprzez wiele osób”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 171-172

Pragnienie przyjaźni

„Gdzieś po drodze moje pragnienie przyjaźni przerodziło się w żądanie, a kiedy to ostatnie pojawia się na scenie, dla przyjaźni wybija ostatnia godzina – i dotyczy to wszelkich związków. Musiałam rozluźnić uścisk i w miłości pozwolić mojej przyjaciółce odejść”.

S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 168