Gdyby dusza zawsze była zjednoczona z wolą Bożą

„[…] gdyby dusza zawsze była zjednoczona z wolą Bożą, rzecz jasna, że nigdy by zbłądzić ani zginąć nie mogła. Ale podchodzi ją diabeł swymi subtelnymi fortelami, i pod pozorem dobrego, po cichu i nieznacznie, pociąga ją najpierw do małych niewierności. Potem namawia do większych, wmawiając w nią, że nic w nich nie ma złego, powoli rozum jej zaciemnia i wolę oziębia, i starą miłość własną do życia pobudza, i tak, krok za krokiem oddala się od woli Bożej, a przystaje do swojej”.

św. Teresa od Jezusa „Twierdza wewnętrzna” V 4.8

Photo by Jason on Pixabay

Jest rzeczą znaną z doświadczenia

„Jest rzeczą znaną z doświadczenia, że jeżeli wola skłoni się uczuciowo do jakiejś rzeczy, ceni ją więcej od każdej innej, choćby nawet lepszej, ale w której sobie mniej upodobała. Jeżeli zaś w jednej i drugiej sobie upodobała, tym samym doskonalszą poniża, równając je ze sobą. Ponieważ zaś z Bogiem nie można żadnej rzeczy zrównać, więc wielką zniewagę wyrządza Mu dusza, kochając na równi z Nim inną rzecz lub do niej się przywiązując. O ileż większa byłaby zniewaga, gdyby tę rzecz kochała więcej niż Jego?”

św. Jan od Krzyża „Droga na Górę Karmel” I 5.5

Photo by Stefan Schweihofer on Pixabay

Skupianie się na realizacji własnej woli

„Skupianie się na realizacji własnej woli, czyli postępowanie według swoich myśli i upodobań może przysporzyć wiele trosk. Nie zawsze dotyczy to wyboru między złem a dobrem, najczęściej chodzi o wybór między dobrem mniejszym a większym. Często pragniemy, aby nawet dobre rzeczy działy się zgodnie z naszym upodobaniem, narzucamy nasz sposób myślenia, nawet przy zdobywaniu cnoty. Liczy się jednak spełnianie woli Boga, więc «czyńmy nasze małe plany, lecz nie bądźmy do nich przywiązani, pozwólmy Panu działać swobodnie. Chwała Boża jest jedynym celem, dla którego powinniśmy pracować». Należy wierzyć, że dojdzie się do celu, wybór drogi pozostawmy jednak Bogu”.

M. Filipowski OCDS „Doktryna św. Teresy od Jezusa – Droga doskonałości 1-14” w: „Zaproszenie na Górę Karmel” t. 4 „Modlitwa”, s. 45

Photo by Franz Bachinger on Pixabay

Malinko, wszystkie odruchy pychy…

„Malinko, wszystkie odruchy pychy, jakie odczuwasz w sobie, staną się dopiero wtedy winą, gdy ich wspólniczką stanie się wola! Bez tego ty możesz wiele cierpieć, ale nie obrażasz Pana Boga. Te winy, które ci się wymykają, jak mi mówisz, zanim zdołasz się nad nimi zastanowić, niewątpliwie świadczą o podłożu miłości własnej, ale ono, moje kochane biedactwo, stanowi w jakiś sposób część nas… To, czego od ciebie żąda Pan Bóg, polega na tym, żebyś się nigdy dobrowolnie nie zatrzymywała na jakiejkolwiek myśli pysznej, oraz żebyś nigdy nie wykonywała jakiegoś czynu, natchnionego przez tę samą pychę; ponieważ to nie jest dobre. I jeszcze, jeżeli stwierdzisz którąś z tych rzeczy, nie zniechęcaj się, albowiem to jest jeszcze pycha, która się gniewa, ale powinnaś «złożyć swoją nędzę», jak Magdalena, u stóp Mistrza i poprosić Go, żeby cię od niej uwolnił. On tak bardzo lubi patrzeć na duszę uznającą swoją bezsilność; wtedy, jak mawiała pewna wielka święta, «przepaść niezmierzoności Bożej spotyka się sam na sam z przepaścią nicości» stworzenia, i Bóg przygarnia tę nicość”.

św. Elżbieta od Trójcy Świętej „Wielkość naszego powołania”, w: taż „Pisma” t. 3, s. 383-384

Photo by Katharina N. on Pixabay

Cześć, miłość, honor, chwała Miłości Jezusa

„Cześć, miłość, honor, chwała Miłości Jezusa,
Boskiej fontannie życia, Źródłu wszechistnienia,
Niewyczerpanej mocy, co słońca porusza,
A wzięła postać Serca swojego stworzenia.

Serce pojone wzgardą i Męki kielichem,
Serce przebite włócznią, Serce wskroś zranione,
Boskie Serce Jezusa, pokorne i ciche,
Serce – nasze schronienie, w krzyżu poślubione.

Więzień Boskiej Miłości, co w nas się przelewa.
Serce, co zna samotność, gorycz opuszczenia.
Serce, niewdzięcznych okup z krzyżowego drzewa;
Codziennie opuszczone, dźwignia wśród cierpienia.

Co dzień Ogród Oliwny, cisza Getsemani,
Wciąż powtarza się wieczór Twojego konania.
Prawie zawsze samotny, choć między uczniami,
Miłości, piękna chwałą swego Zmartwychwstania!

Cóż jest, czego byś jeszcze dla nas nie uczynił,
Wielki Boże Wszechmocny, Boże wszechistnienia,
Boże miłości zazdrosnej, Ceno naszej winy,
Czy dasz mi moc przemiany, dla wynagrodzenia?

O Serce Przenajświętsze mego Zbawiciela,
Adoruję, uwielbiam, kocham Cię i błagam,
Bądź całą mą Miłością, w me serce się wcielaj
Mądrością Twej Dobroci i słodkich wymagań.

O Serce Przyjaciela, Boskie, Przenajświętsze,
Pozostań mi na ziemi oparciem i wzorem,
Najsłodszą mą nadzieją; zanurz moje wnętrze
W bezmiarach Twej Miłości, przez trud i pokorę.

O słodki Zbawicielu, ducha żarliwością
Pragnę Ciebie pocieszać, Twój kielich pić do dna,
Rozkoszą mego serca, to żyć Twą bliskością.
Do tej łaski mnie dopuść, niech będę jej godna.

Pić Twój kielich chcę, podaj, w agonii konania.
Chcę wsłuchać się w Twe Serce, pełne cichej skargi
Wobec Męki i cierpień, zdrady i smagania,
Niech tylko smak Twej Woli znają moje wargi.

Wolą wszystką trwam z Tobą, cierpię Twoją Mękę,
Miłość mą nią przepajam, Boski Zbawicielu,
Pocieszać Boskie Serce, poddana Twym rękom,
W nich składam mą nadzieję, niech w czyny ją wcielam.

Przyjm pragnienie mej duszy, i serca, i oczu,
Widzieć Ciebie, być z Tobą, w Twej zanurz mnie Męce,
Byleś Ty był pocieszon, byleś Ty odpoczął.
Z Tobą żyć i umierać. Nie pragnę nic więcej”.

św. Elżbieta od Trójcy Świętej „Uroczystość Serca Jezusowego”, w: taż „Pisma” t. 3, s. 72-74

Photo by Kati on Pixabay