W tym męskim pragnieniu kryje się coś niedobrego

“[…] może w tym męskim pragnieniu, by nas wychowywać, kryje się coś niedobrego. Ja wtedy byłam tylko dziewczynką i nie podejrzewałam, że w tym dążeniu do mojej przemiany kryje się dowód, że ja mu się nie podobam taka, jaka jestem, że on chce, abym była inna, że nie pragnie po prostu kobiety, lecz kobiety takiej, jaką on sam chciałby być, gdyby był kobietą. Powiedziałam, że dla Franka ja byłam szansą na zanurzenie się w kobiecości, na zagarnięcie jej: byłam dowodem jego wszechmocy, dowodem na to, że potrafi być nie tylko mężczyzną, ale również kobietą. I dzisiaj, kiedy nie widzi we mnie części samego siebie, czuje się zdradzony”.

E. Ferrante “Historia ucieczki”, s. 437

Photo by Natalia Belovol on Pixabay

Gdy Bóg chce mieć jakąś duszę całkowicie dla siebie

“Gdy Bóg chce mieć jakąś duszę całkowicie dla siebie, najpierw ją miażdży, tak mniej więcej, jak jabłka w prasie przy wyciskaniu soku. Czyni tak, by zmiażdżyć jej namiętności, chęć szukania siebie, słowem – wszystkie jej braki. Następnie zmiażdżoną w ten sposób duszę kształtuje według własnego upodobania, a widząc jej wierność, doprowadza ją w krótkim czasie do całkowitego przekształcenia”.

s. Maria Gabriela, dusza czyśćcowa, do s. Marii od Krzyża, http://kpalys.blogspot.com/2019/01/kiedy-bog-chce-dusze-dla-siebie.html

Tajemnica zmartwychwstania

“Dlatego teraz zobacz w swoim sercu, gdzie tak naprawdę żyjesz w cierpiętnictwie, gdzie żyjesz w sytuacjach, w których nie masz już wiary, że coś się może zmienić. Być może są to sytuacje, które po ludzku cię dobijają i nie wierzysz, że cokolwiek może się jeszcze zmienić na lepsze. Tajemnica zmartwychwstania jest zaproszeniem potężnej mocy Boga do miejsca śmierci, gdzie już się poddałeś, gdzie już coś umarło, gdzie po ludzku już nic nie można zrobić”.

D. Chmielewski “Różaniec ratunkiem dla świata”, s. 43

Tajemnica ofiarowania

“Tajemnica ofiarowania jest bardzo związana z tym, o czym Matka Boża mówi w Medziugorie: «Ofiarujcie mi to, co jest dla was najcenniejsze. Oddajcie mi to, co jest dla was najbardziej wartościowe». Nie mówi: «Oddaj mi coś, co i tak nie zmieni twojego życia, coś, co uważasz za niewielką stratę, gdybyś musiał z tego zrezygnować albo zostałoby ci to zabrane». My z reguły oddajemy w taki sposób: «Matko Boża, oddaję Ci moje dzieci albo mojego męża, żonę», ale tak naprawdę nic nie oddajesz, bo ciągle masz największy wpływ na twoich najbliższych. Oddajesz, ale mówisz, że on ma być taki, jak ty chcesz; twoje dzieci mają być takie, jak ty chcesz.
Tymczasem jeżeli coś naprawdę ofiarowuję komuś, to nie mam już do tego prawa. Nie mówię: «Oddaję ci, ale rób z tym, co ci oddaję, to, co ja chcę». A jeśli oddamy to, co jest dla nas najcenniejsze, to i tak po chwili odbieramy to z powrotem i mówimy: «Wiesz, Boże, nie ruszaj tego, to jest bardzo moje». Jest to wielki problem, ponieważ wszystko to, od czego jesteśmy w jakiś sposób uzależnieni […] prędzej czy później, jak Słowo Boże mówi, przejdzie w przekleństwo kontroli i nieustannego lęku przed utratą tego”.

D. Chmielewski “Różaniec ratunkiem dla świata”, s. 20-21

Zgadzam się, Boże, abyś wszedł w moje życie

“[…] zgadzam się, Boże, abyś wszedł w moje życie i – jeśli zechcesz – powywracał mi wszystko do góry nogami. Możesz mi wszystko zrujnować, wszystkie moje plany, ale mówię Ci «tak» na wszystko, «amen» na każde wydarzenie, które przemienia całkowicie moje życie”.

D. Chmielewski “Różaniec ratunkiem dla świata”, s. 13-14

Teresa nie chciała nikomu ciążyć

“[…] Teresa nie chciała nikomu ciążyć. Nie dała sobie prawa do wyrażania emocji i jej charakter uległ przez to zmianie. Teresa zauważyła sama, że od czasu śmierci swojej mamy nie była już taka jak przedtem. «[…] byłam słaba, tak słaba» – zapisała. Straciła siłę ducha i stała się zależna uczuciowo. Ona, która wcześniej była pełna życia i radości, zmieniła się w osobę nieśmiałą, nadwrażliwą i mało komunikatywną poza gronem rodziny”.

B. Dubois “Uzdrowienie zranień z dzieciństwa ze św. Teresą z Lisieux”, tł M. Grabski, 58-59

Ciągła nadaktywność

“«Ciągła nadaktywność tych obszarów mózgu sprzężona z nastawieniem społecznym może» – pisze Mitchell – «doprowadzić do tego, że zaczniemy dostrzegać umysły tam, gdzie ich nie ma, nawet w materii nieożywionej». Co więcej, rosnąca liczba dowodów wskazuje na to, że nasz mózg w sposób naturalny naśladuje stan, w jakim znajduje się umysł osoby, z którą wchodzimy w interakcję – bez względu na to, czy umysł ten jest prawdziwy, czy wyobrażony”.

N. Carr “Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg”, s. 259-260

Im bardziej osoba cierpiąca koncentruje się na symptomach…

“Im bardziej osoba cierpiąca koncentruje się na symptomach, tym głębiej zostają one wyryte w obwodach neuronalnych; w najgorszych przypadkach umysł sam się trenuje, aby trwać w chorobie. Podobnie poprzez wzmacnianie pewnych dróg neuronalnych pogłębia się wiele nałogów. Nawet bardzo małe dawki silnie uzależniających narkotyków mogą bowiem radykalnie zmienić przepływ neurotransmiterów w synapsach danej osoby, co przełoży się na długofalowe zmiany w strukturze obwodów i funkcjach mózgu. W niektórych przypadkach natężenie pewnych neuroprzekaźników (takich jak dopamina – wywołująca uczucie przyjemności kuzynka adrenaliny) zdaje się powodować włączenie albo wyłączenie określonych genów, podsycając tylko głód narkotyku. Główne szlaki wówczas obumierają.
Ryzyko niepożądanych zmian neuroplastycznych dotyczy także normalnego, codziennego funkcjonowania naszego umysłu. Eksperymenty dowodzą, że poprzez aktywność fizyczną lub psychiczną mózg buduje nowe obwody neuronalne albo wzmacnia już istniejące, ale jednocześnie te, które nie są używane, mogą słabnąć albo zanikać. «Jeżeli przestaniemy ćwiczyć nasze zdolności psychiczne» – pisze Doidge – «nie tylko po prostu je zapomnimy – na mapie mózgu przestrzeń przypisana tym zdolnościom zostanie oddana tym, które faktycznie wykorzystujemy» […]. Jeśli zaś chodzi o jakość naszych myśli – neurony i synapsy są całkowicie odmienne. Ryzyko intelektualnego upadku jest wpisane w proces zmian zachodzących w naszym mózgu.
Nie oznacza to oczywiście, że nie możemy jeszcze raz zmienić kierunku sygnałów neuronalnych i przy odpowiednim wysiłku odblokować zdolności, które straciliśmy. Oznacza to jednak, że główne szlaki w naszym mózgu działają – jak rozumiał to Léon Dumont – po linii najmniejszego oporu: są to drogi, które większość z nas wybiera najczęściej, a im dłużej nimi podążamy, tym trudniej jest zawrócić”.

N. Carr “Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg”, s. 50-51