Jakim chcemy oglądać kościół

„Jakim chcemy oglądać kościół, ilekroć doń przychodzimy, tak też powinniśmy przygotować nasze dusze.
Chcesz, aby bazylika była piękna? Nie zaśmiecaj swej duszy brudem grzechów. Jeśli chcesz, aby bazylika lśniła blaskiem, pamiętaj, że i Bóg pragnie, aby twa dusza nie była mroczna. Niechaj – jak mówi Pan – tak świeci w was światło dobrych czynów, aby uwielbiony był Ten, który jest w niebie”.

kazanie św Cerazego z Arles, biskupa

«Tak» skromnego cieśli było niezbędne

„Słusznie podkreśla się znaczenie fiat Maryi. Zapomina się jednak często o tym, że również «tak» skromnego cieśli było niezbędne, by dopełniło się wcielenie. Biorąc Maryję do siebie, Józef uchronił swą małżonkę przed odrzuceniem prawnym i społecznym w Nazarecie. W tym szczególnym kontekście ojcostwo Józefa stało się warunkiem macierzyństwa Maryi”.

B. Dubois „Uzdrowienie zranień z dziecińswta ze św. Teresą z Lisieux”, tł. M. Grabski, s. 438

Oby ci, Synku, czar pozostał

„Oby ci, Synku, czar pozostał,
Nie ściągał w błota żabi rechot.
Żebyś, gdy będziesz już dorosły,
Umiał rozpłakać się w uśmiechu.
Byś nie zazdrościł głazom tępym
Siły, spokoju i goryczy.
Brzydził się jodłującym sępem,
Współczuł, gdy z bólu łoś zaryczy.
Żeby minęło, co zostało,
Żeby przetrwało co przepadło”.

M. Wojtyszko „Saga rodu Klaptunów”

W niebie nie ma zazdrości

„Pewnego dnia Bernadetta modliła się do Najświętszej Panny, klęcząc przed figurą św. Józefa. Zwrócono jej przez to uwagę. Odpowiedziała: «W niebie nie ma zazdrości»”.

R. Laurentin „Bernardette vous parle”, cyt. za B. Dubois „Uzdrowienie zranień z dziecińswta ze św. Teresą z Lisieux”, tł. M. Grabski, s. 427

Czciciel gwiazd i mądrości

„Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów,
Wyznawca snów i piękna i uczestnik godów,
Na które swych wybrańców sprasza sztuka boska:
Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,
Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia,
A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia –
Bo żyłem długo w górach i mieszkałem w lasach.
Pamięcią swe dni chmurne i dni w słońca krasach
Przechodzę, jakby jakieś wielkie, dziwne miasta,
Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta,
A dzban wino ukrywa i łzy w swojej cieśni.
Kochałem i wiem teraz, skąd się rodzą pieśni;
Widziałem konających w nadziejnej otusze
I kobiety przy studniach brzemienne, jak grusze;
Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce,
Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce.
Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie,
Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie.
I uczę miłowania, radości w uśmiechu,
W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,
I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,
Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu”.

L. Staff „Przedśpiew”