Otóż pragnęłabym przynajmniej w dniu imienin…

„Otóż pragnęłabym przynajmniej w dniu imienin uwolnić Ciocię od tego zmartwienia, przyjąć całe strapienie na siebie. O to właśnie prosiłam przed chwilą Tego, którego Serce biło w zjednoczeniu z moim. Odczułam wówczas, że wszystko, co może nam dać najlepszego, to właśnie cierpienie, że takie żądania stawia jedynie duszom wybranym; odpowiedź to dowiodła mi, że nie jestem wysłuchaną, ujrzałam, że Jezus zanadto kocha moją drogą Ciocię, by zdjąć Jej krzyż!…”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus, list 67 do pani Guerin

Photo by Laszlo Toth on Pixabay

Jednego tylko pragnę, gdy będę w Karmelu

„Jednego tylko pragnę, gdy będę w Karmelu: zawsze cierpieć dla Jezusa. Życie mija tak prędko, że doprawdy lepiej trochę pocierpieć i zdobyć piękną koronę, niż bez cierpienia osiągnąć jedynie zwyczajną. Gdy pomyślę, że za jedno z radością zniesione cierpienie przez całą wieczność bardziej kocha się Dobrego Boga! – a przy tym, cierpiąc, można zbawiać dusze. Ach Paulino – gdybym mogła w chwili śmierci ofiarować Panu Jezusowi bodaj jedną duszę, jakże byłabym szczęśliwa! Jedna dusza byłaby wyrwana z czeluści piekielnych, by wielbić Boga przez całą wieczność”.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus, list 43B do siostry Agnieszki od Jezusa

Photo by AI Image Generator.

Ten zaś artysta

„Ten zaś artysta, który sam jest prawdziwie wierzący i prowadzi życie godne chrześcijanina, pod wpływem ożywiającej go miłości Bożej, posługując się danymi przez Stwórcę uzdolnieniami, będzie chciał i potrafił barwami, liniami, dźwiękami i pieśniami tak umiejętnie, słodko i wdzięcznie wyrazić wyznawaną przez siebie prawdę i żywioną pobożność, że samo uprawianie sztuki będzie dla niego życiem z wiary i oddawaniem czci Bogu, a lud będzie nadzwyczajnie pobudzać i zapalać do wyznawania wiary i prowadzenia pobożnego życia.
Takich artystów Kościół zawsze poważał i nadal będzie cenić; otwiera im na oścież podwoje swych świątyń, przyjmując z życzliwością cenny ich wkład, jaki doń wnoszą swoją działalnością artystyczną, dzięki czemu może on skuteczniej sprawować swój urząd apostolski”.

papież Pius XII, Encyklika do biskupów oraz innych ordynariuszy o muzyce kościelnej Musicae sacrae disciplina

Photo by Christina Zetterberg on Pixabay

Cnoty wlane dają sprawność wewnętrzną

„Cnoty wlane dają sprawność wewnętrzną, nie zawsze jednak wykluczają przeszkody zewnętrzne. Owe przeszkody zasadniczo usuwa powtarzanie aktów cnót nabytych.
Przykładowo, osoba objadająca się słodyczami wraz z rozgrzeszeniem odzyskuje miłość i cnoty moralne wlane, w tym umiarkowanie. Cnota wlana, którą otrzymuje, daje jej pewną wewnętrzną łatwość pełnienia aktów umiarkowania, chociaż nie usuwa ochoty na słodycze, nie wygasza nawyku zajadania stresu, nie pozbawia przyjemności jedzenia, a także nie wyklucza przeszkód zewnętrznych. Przeszkody te usuwa powtarzanie aktów umiarkowania – ograniczenie kupowania słodyczy, wypracowanie dojrzałego sposobu radzenia sobie ze stresem. Dopóki osoba ta nie nabędzie cnoty umiarkowania, musi czuwać nad sobą, aby uniknąć okazji do grzechu. Widać stąd, że cnota nabyta umiarkowania ułatwia bardzo praktykowanie tejże cnoty wlanej. Cnoty – wlana i nabyta – działają jednocześnie, ale tak, że cnota nabyta jest podporządkowana cnocie wlanej jako sprzyjająca jej dyspozycja”.

M. Wyszyńska OCDS „Cnoty kardynalne i moralne” w: „Zaproszenie na Górę Karmel” t. 4 „Modlitwa”, s. 371

Photo by Drazen Reljic on Pixabay

Pierwszym głównym wysiłkiem człowieka…

„Pierwszym głównym wysiłkiem człowieka jest nawyknięcie do unikania grzechu i uniezależnienia się od żądz, bo obie te rzeczy idą w kierunku sprzecznym niż ten, do którego zmierza miłość; jest to zajęcie początkujących, których miłość musi być dożywiana i ochraniana, by nie znikła. Z kolei człowiek wkłada główny wysiłek w postęp w dobrym. To jest właściwością ludzi robiących postęp, usiłujących przede wszystkim miłość w sobie umocnić drogą jej rozwoju. Trzeci stopień polega na wysiłku zmierzającym głównie do zjednoczenia się z Bogiem i zażywania radości w Nim. To należy do doskonałych, którzy już chcą umrzeć i żyć z Chrystusem”.

św. Tomasz z Akwinu, STh II-II, 24,9

Photo by DerekTung on Pixabay

Nie można miłości sprowadzić tylko do czynu

„Nie można miłości sprowadzić tylko do czynu, bez empatii i czułości woli, współczucia, które budują więzi. Miłość, która jest tylko czynem, jest pusta i wyniosła. Nie można zatrzymać się tylko na współczuciu, empatii i pielęgnacji wewnętrznych przeżyć, pomijając czyny. Gdyż to prowadzi do powierzchowności miłości i do sentymentalizmu, łudzenia samego siebie. Nie można budować tylko na samym uczuciu, bo bez czynów i prawdy, bez czułości woli miłość wygaśnie, gdyż nigdy się głębiej nie zakorzeni, nie wrośnie w życie”.

A. Szczukiecki OCD „Czy możliwa jest miłość duchowa do człowieka”, cyt. za: M. Filipowski OCDS „Doktryna św. Teresy od Jezusa – Droga doskonałości 1-14” w: „Zaproszenie na Górę Karmel” t. 4 „Modlitwa”, s. 39

Photo by Alexa on Pixabay