My chcemy Boga, Panno święta!

„My chcemy Boga, Panno święta!
O, usłysz naszych wołań głos!
Miłości Bożej dźwigać pęta,
To nasza chluba, to nasz los.

Błogosław słodka Pani!
Błogosław wszelki stan!
My chcemy Boga!
My poddani!
On naszym Królem, On nasz Pan!

My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.

Błogosław słodka Pani!
Błogosław wszelki stan!
My chcemy Boga!
My poddani!
On naszym Królem, On nasz Pan!

My chcemy Boga w naszym kraju,
Wśród starodawnych polskich strzech.
W polskim języku i zwyczaju,
Niech Boga wielbi Chrobry, Lech.

Błogosław słodka Pani!
Błogosław wszelki stan!
My chcemy Boga!
My poddani!
On naszym Królem, On nasz Pan!”

G. Fihauser-Mieczowski

Photo by Ewa Klejnot on Pixabay

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest

„Miłość cierpliwa jest,
Łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
Nie szuka poklasku,
Nie unosi się pychą;
Nie dopuszcza się bezwstydu,
Nie szuka swego,
Nie unosi się gniewem,
Nie pamięta złego;
Nie cieszy się z niesprawiedliwości,
Lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
Wszystkiemu wierzy
We wszystkim pokłada nadzieję,
Wszystko przetrzyma”.

1 Kor 13,4-7

Photo by JUAN FERNANDO YECKLE on Pixabay

Miłujmy Go na tyle, aby cierpieć dla Niego

„[…] miłujmy Go na tyle, aby cierpieć dla Niego, wszystko cokolwiek tylko zechce, chociażby nawet cierpienia duszy, oschłości, trwogi, pozorną oziębłość. Ach! to doprawdy wielka miłość, miłować Jezusa nie odczuwając słodyczy tej miłości, to prawdziwe męczeństwo… A więc umierajmy jako męczennice!
Och! moja Celinko! słodkie echo mej duszy, czy rozumiesz?… męczeństwo tajemne, znane tylko Bogu samemu, którego żadne oko ludzkie nie dojrzy, męczeństwo bez chwały, bez zaszczytu, bez triumfu!…”

św. Teresa od Dzieciątka Jezus, listy do Celiny

Photo by Stefan Keller on Pixabay

Wy­cho­wa­łeś ty mnie, gro­dzie

„Wy­cho­wa­łeś ty mnie, gro­dzie,
Na swym chle­bie, na swej wo­dzie,
Na tym chle­bie z pio­łu­na­mi,
Na tej wo­dzie z memi łza­mi.

Wy­cho­wa­łeś ty mnie twar­do,
Z my­ślą smęt­ną, z du­szą har­dą,
Z ca­rem w pier­si, z łzą w źre­ni­cy,
Na za­du­mie, na tę­sk­ni­cy.

Nie sło­wi­ka wy­kar­mi­ły
Mio­dy two­je i ko­ła­cze,
Lecz za­zu­lę u mo­gi­ły,
Co pod chmur­nem nie­bem pła­cze.

Nie wy­ro­słam to­bie kwia­tem,
Nie za­bły­słam ci, jak gwiaz­da;
Lecz tu­ła­czo po­szłam świa­tem
Z sie­ro­ce­go mego gniaz­da.

Sła­ła­bym ci te­raz wie­ści
Z da­le­kie­go kra­ju du­cha,
Lecz za wie­le w nich bo­le­ści
I noc wko­ło na­zbyt głu­cha!

Szu­mią fale sta­rej Pro­sny,
Co rwie brze­gi każ­dej wio­sny;
Kipi ser­ce krwią ostat­nią
Za tą stro­ną, za tą brat­nią!

W mro­kach sto­ją sta­re mury,
Nad mu­ra­mi idą chmu­ry;
Ach, da­rem­nie, ach, bez koń­ca
Ja i ty cze­ka­my słoń­ca!

Obe­sła­ła­bym cię różą.
Bia­łą różą i li­li­ją;
Ale sto­ję tu pod bu­rzą,
Ale wo­kół wi­chry wyją…

Wyją wi­chry, idą tu­czo,
Górą sły­chać wrza­ski kru­cze,
A tam ni­sko, tam na dole,
Step mo­gil­ny, głu­che pole…

Bo­daj my się z sobą byli
Nie że­gna­li na roz­sta­ju!
Ptak, co pu­ści się w zlej chwi­li,
Nie po­wra­ca już z wy­ra­ju.

Może jesz­cze kie­dyś prze­cie
Prze­ła­mię się z tobą chle­bem;
Może usnę tak, jak dzie­cię,
Na twem ło­nie, pod twem nie­bem.

Szy­kuj­że mi tam go­spo­dę
I dom ci­chy mię­dzy swe­mi;
Na nie­wiel­ką mą uro­dę
Dość – ci bę­dzie gar­ści zie­mi!”.

M. Konopnicka „Memu miastu”

Photo by Websi on Pixabay

Czymże jest dziewica, jeśli się nie umartwia

„Czymże jest dziewica, jeśli się nie umartwia, nie wyrzeka siebie, nie jest gotowa do poświęceń i do ofiary z siebie, jeśli szczerze nie kocha swego odosobnienia i nie opasuje się skromnością, jako najpiękniejszą ozdobą? Czym jest dziewica pyszna i drażliwa, której serce i usta nie dają zapachu miłości?”

bł. Kandyda od Eucharystii „Rozmowy Eucharystyczne”, s. 93-94

Photo by Pexels on Pixabay

Taki to mroczny czas

„Miła moja, kochana. Taki to mroczny czas.
Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc, a bez gwiazd,
po której drzew upiory wydarte ziemi — drżą.
Smutne nieba nad nami jak krzyż złamanych rąk.
Głowy dudnią po ziemi, noce schodzą do dnia,
dni do nocy odchodzą, nie łodzie — trumny rodzą,
w świat grobami odchodzą, odchodzi czas we snach.

A serca — tak ich mało, a usta — tyle ich.
My sami — tacy mali, krok jeszcze — przejdziem w mit.
My sami — takie chmurki u skrzyżowania dróg,
gdzie armaty stuleci i krzyż, a na nim Bóg.
Te sznury, czy z szubienic? długie, na końcu dzwon —
to chyba dzwon przestrzeni. I taka słabość rąk.
I ulatuje — słyszę — ta moc jak piasek w szkle
zegarów starodawnych. Budzimy się we śnie
bez głosu i bez mocy i słychać, dudni sznur
okutych maszyn burzy. Niebo krwawe, do róży
podobne — leży na nas jak pokolenia gór.
I płynie mrok. Jest cisza. Łamanych czaszek trzask;
i wiatr zahuczy czasem, i wiek przywali głazem.
Nie stanie naszych serc. Taki to mroczny czas. „.

K. K. Baczyński „Ten czas”

Photo by Free-Photos on Pixabay

Istis
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie nam w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.