Stracić czas dla Jezusa

„Zaczynasz się modlić wtedy, kiedy potrafisz stracić czas dla Jezusa. W modlitwie liczy się tak naprawdę tylko ten czas, który dasz. Od strony ludzkiej nic więcej nie możecie zrobić na modlitwie. Możecie tylko dać czas. […].
Kiedy się nauczyłeś z kimś tracić czas – i tym kimś jest Jezus – to znaczy, że zacząłeś się modlić. Nawet gdybyście nic wielkiego dziś od Jezusa nie usłyszeli, ale jak macie w sobie hojność: Jezu, chcę Ci dać tę godzinę, weź ją, po prostu bądźmy razem – nic ważnego nie musi się stać. Jak wyjdziecie stąd w poczuciu, że fajnie, że warto było być z Nim. Nic nie powiedział dzisiaj? Może nie miał ochoty. Dobrze, bardzo dobrze. Przyjaciół się poznaje po tym, że potrafią siedzieć ze sobą i właściwie nic nie mówić!
Ja z modlitwy tyle rozumiem. Dopiero zaczynam się modlić wtedy, kiedy mam ochotę dać Jezusowi czas i nie mam poczucia straty”.

abp. G. Ryś, cyt za: pl.aleteia.org/2017/10/30/dopiero-wtedy-zaczniesz-sie-naprawde-modlic-abp-ryz-zdradzil-sekret-dobrej-modlitwy

Strona odnośnika obecnie jest już niedostępna, ale tam znalazłam cytat.

Właśnie wtedy, kiedy sprawy idą źle…

„Właśnie wtedy, kiedy sprawy idą źle, kiedy dobro nas omija, kiedy wydaje się, że nasze modlitwy gdzieś się zagubiły – właśnie wtedy Bóg jest przy nas najbliżej. Kiedy wszystko w życiu dobrze się układa, nie potrzebujemy skrzydeł, pod które można się chronić. Najbliżej Boga jesteśmy w ciemności, kiedy potykamy się, idąc na ślepo”.

M. L’Engle

Kiedy rzeczy idą źle

„To właśnie wtedy, kiedy rzeczy idą źle, kiedy dobro nas omija, kiedy wydaje się, że nasze modlitwy gdzieś się zagubiły – właśnie wtedy Bóg jest przy nas najbliżej. Kiedy wszystko w życiu dobrze się układa, nie potrzebujemy skrzydeł, pod które można się schronić. Najbliżej Boga jesteśmy w ciemności, kiedy potykamy się, idąc na ślepo”.

M. L’Engle, cyt za S. Eldredge „Stając się sobą”, s. 193

Otóż po wyrażonej prośbie trzeba…

„Otóż po wyrażonej prośbie trzeba jak najlepiej podejmować to, co w realiach ma miejsce. Wielkim błędem jest bierne oczekiwanie na spełnienie posiadanych wyobrażeń. Istniejąca rzeczywistość jest pierwszą odpowiedzią Boga. Z reguły Bóg działa stopniowo, poprzez kolejne następujące po sobie etapy, mające wewnętrzną logikę. Brak oczekiwanej odpowiedzi nie oznacza bierności Boga. Bóg działa, ale nie wedle naszych powierzchownych i nierealistycznych wyobrażeń […]. Dlatego optymalne zachowanie polega na tym, aby gorąco prosić i potem zgodnie z sumieniem postępować w realiach, które mają miejsce. To pewny sposób zdążania w dobrym kierunku. W stosownym czasie będzie dokonywać się to, czego rzeczywiście potrzebujemy. Błędem byłoby oczekiwanie natychmiastowych pożądanych efektów lub rezygnacja z aktywności i totalna bierność”.

„Modlitewne zasady”, https://eremmaryi.blogspot.com/2015/11/modlitewne-zasady.html