W jasną, spokojną, cichą noc

“Kiedy w jasną, spokojną, cichą noc
Spoglądam w niebo pełne gwiazd
I pytam, czy życie to ma sens?
I wołam do Ciebie, Ojcze nasz.

O Boże! O Boże, Panie mój
Nie pamiętaj, że czasem było źle!
Wiesz dobrze, że zawsze jestem Twój
I że tylko Twoją drogą kroczyć chcę!

Gdy w życiu tak pełnym rozczarowań
Przez grzechu kamienie potknę się,
Gdy spokój utonie w fali knowań,
Wtedy tchnieniem mej duszy wołam Cię!

Życie ludzi przebiega krętą drogą,
Hen w górze cel mej wędrówki tkwi
I choć czasem sił braknie moim nogom
To ja dojdę, dojdę gdy zaufam Ci”.

Photo by Evgeni Tcherkasski on Pixabay
Czytaj dalej

Biedny, kto Ciebie nie zna od powicia

“Biedny, kto Ciebie nie zna od powicia
I nigdy Twego nie słyszał Imienia
Lecz ten biedniejszy, kto w rozpuście życia
Stał się niegodnym Twojego wejrzenia.

I Imię Twoje już zatarł z pamięci
I swojej Matki podle się wyrzeka.
Ach, łaska Boska serca nie poświęci,
Które od Matki stroni i ucieka.

Kto się za życia z Tobą nie połączy
Tęskniąc, nie szuka Twej świętej opieki
Ten i bez Ciebie to życie zakończy.
Bez Ciebie będzie rozpaczać na wieki.

Kto Cię nie uczcił myślą, słowem, czynem
Za tym nie staniesz na sądzie w obronie!
Kto gardzi Matką, ten gardzi i Synem.
Kto gardzi światłem, w ciemnościach zatonie.

Gorzkie łzy żalu dziś Ci niosę w darze,
Niechaj wyżebrzą Twoje zlitowanie.
A chociaż Syn Twój w gniewie mnie ukarze,
Matka za dzieckiem w obronie powstanie.

A kogo, Matko, Ty pobłogosławisz,
Ten do wieczności szczęśliwie dopłynie;
A za kim, Matko, na sądzie się wstawisz,
Ten wieczną śmiercią nigdy nie zaginie”.

Photo by Kacper Lawiński on Pixabay
Czytaj dalej

Prawdziwy smutek

“Prawdziwym smutkiem nie jest smutek, którego doświadczasz, gdy wieczorem wracając do domu nikt na ciebie nie czeka, lecz wtedy, gdy ty niczego więcej już od życia nie oczekujesz. A najczarniejszą samotność przeżywasz nie wtedy, gdy widzisz domowe ognisko zgaszone, ale wtedy, gdy ty sam nie chcesz go już nigdy więcej zapalić, nawet dla ewentualnego przypadkowego gościa. Wtedy, gdy sądzisz, że dla ciebie muzyka życia jest już skończona. Wszystkie możliwe gry zostały już rozegrane. I żadna żywa dusza nie przyjdzie już, by zapukać do twoich drzwi. I że nie będzie już więcej podskoków w górę z powodu nieoczekiwanej dobrej wiadomości, ani drgnienia zdziwienia z powodu czegoś nieoczekiwanego. Ani nawet odczucia bólu z powodu jakiejś ludzkiej tragedii: i tak nie pozostało ci już nic, ani nikt, o kogo byś się miał troszczyć i bać… Życie wtedy przebiega płytko w kierunku epilogu, który jakoś nigdy nie nadchodzi, jak kaseta magnetofonowa, na której piosenki skończyły się zbyt szybko i przewija się nieskończenie, nie wydając już żadnego dźwięku…
Oczekiwać, albo doświadczać smaku życia, mieć nadzieję, być otwartym… Ktoś nawet powiedział, że świętość osoby porównywalna jest ze współczynnikiem jej oczekiwań. Być może to prawda. Jeśli tak, trzeba stwierdzić, że Maryja jest najświętszym ze stworzeń właśnie dlatego, że całe Jej życie jest odmierzane radosnymi rytmami człowieka, który cały czas jest otwarty, i czegoś lub kogoś oczekuje”.

S. Fudala “Duch Święty i Maryja wzorem oblubieńczej miłości między Bogiem a ludźmi” w: “Żyć Karmelem w Świecie” nr. 3 (103), wrzesień 2020, s. 9-10

Photo by Victoria_Borodinova on Pixabay

Przed wielu laty ten chłopiec żył

“Przed wielu laty ten chłopiec żył,
Lecz jego czyny trwają do dziś.
Życiem swym przetarł do nieba szlak,
Żebyśmy mogli za nim iść.

Młody jak my, wesoły jak my,
Prosta jest jego droga.
Szukał jak my, goręcej niż my,
Nad wszystko kochał Boga.

Lubił wycieczki, przyjaciół miał,
Jak każdy człowiek zwyczajnie żył,
Ale przemieniał codzienność swą,
Bo w każdej chwili z Bogiem był.

Chociaż jest inny dzisiejszy świat,
W melodii przemian trwa wspólny ton.
Bo zawsze można miłością żyć
I zostać świętym, tak jak on”.

pieśń o św. Stanisławie Kostce

Czytaj dalej

W Rzymie na Campo di Fiori

“W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.

Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.

Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.

Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.

Morał ktoś może wyczyta,
Że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.

Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.

Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.

I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety”.

Cz. Miłosz “Campo di Fiori”

Photo by Peggy und Marco Lachmann-Anke on Pixabay

Bóg zaskakuje, gdy powołuje

“Bóg zaskakuje, gdy powołuje i zachęca, byśmy rzucili nie tylko sieci, ale samych siebie na głębię historii i patrzyli na życie, patrzyli na innych, a nawet na samych siebie oczyma, które «w grzechu widzą dzieci, które trzeba podnieść; w śmierci – braci, których trzeba wskrzesić do życia; w rozpaczy serca, które trzeba pocieszyć. Dlatego nie lękaj się: Pan kocha to twoje życie, nawet gdy się boisz na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce»”.

papież Franciszek

Photo by Quang Nguyen vinh on Pixabay