Bo ty nie potrafisz!

Bo ty nie potrafisz!

– Mamo, pomóc ci?

– Nie, bo ty nie potrafisz.

To prawda, nie wszystko potrafię. Trudno, żebym potrafiła, jeśli nie pozwolisz mi spróbować. Trudno, żeby chciało mi się próbować, jeśli przedtem usłyszę długą litanię wyszczególniającą mi, jaka jestem beznadziejna, że jestem idiotką. Szczególnie jeśli wiem, że potem wysłucham kolejnej, podobnej litanii, bo nie zrobiłam tego czegoś idealnie. Bo popełniłam błąd, bo mi się nie udało. Czyli jestem beznadziejna i nie powinnam była w ogóle próbować, skoro oczywiste było, że mi nie wyjdzie.

Nieważne czy jesteś matką, starszym bratem, przyjacielem. Jeśli czujesz, że ktoś “zmusza” cię do robienia za niego rzeczy, których nie chcesz robić, to zastanów się, dlaczego tak jest. Może ty sam powiedziałeś mu wcześniej, że “nie potrafi”. Może ty sam nie dałeś mu szansy, żeby się nauczył. Może tak naprawdę wcale nie chcesz, żeby robił to sam. Może wolisz robić to za niego, i ustykiwać, jaki jesteś wykorzystywany i biedny. Bo czujesz się wtedy ważny, lepszy, podbijasz swoje poczucie własnej wartości. A że kosztem drugiego człowieka, który nie tylko nie uczy się przez to nowych rzeczy, ale przy okazji coraz bardziej przestaje wierzyć w siebie?

Narzekasz, że ktoś nie bierze za coś odpowiedzialności – a czy jesteś pewien, że pozwoliłeś mu tę odpowiedzialność wziąć? Czy jesteś gotów zaakceptować to, że może tej osobie coś nie wyjdzie, że może będzie to coś robić inaczej niż ty, a może uzna, że w ogóle jest to niepotrzebne? Czy jesteś gotów pozwolić jej ponieść konsekwencje tego, że czegoś nie zrobi albo zrobi źle? A przede wszystkim – czy jesteś pewien, że faktycznie chcesz mu tę odpowiedzialność oddać? Czy może po prostu chcesz czuć się biedny i wykorzystywany, i móc skarżyć się ludziom, jakiego masz beznadziejnego brata, jaką beznadziejną córkę?

Jeśli naprawdę chcesz tę odpowiedzialność drugiej osobie oddać, to daj jej przestrzeń na próby, także te nieudane. Nie podcinaj skrzydeł powtarzając: “bo ty nie umiesz” albo śmiejąc się z niej. Nie oczekuj, że druga osoba sama z siebie będzie wiedziała jak coś zrobić. Powiedz jak. Wytłumacz, pokaż, jeśli potrzeba. Może nawet za pierwszym razem zrób razem z nią. A potem się powoli wycofaj. Daj przestrzeń do nauki. I jeśli nie potrafisz pochwalić, to przynajmniej nie wyśmiewaj, nie wytykaj samych błędów. Nie mów tej osobie, że jest beznadziejna. Bo to zniechęca.

Wybieraj – chcesz czuć się lepszy, czy chcesz, żeby druga osoba czegoś się nauczyła? Chcesz, żeby coś było perfekcyjne i “po twojemu”, czy wolisz żeby druga osoba wzięła za to odpowiedzialność? Chcesz czuć, że się poświęcasz czy pozwolisz drugiej osobie na luksus nie potrzebowania twojej pomocy? Na luksus poniesienia konsekwencji własnych decyzji? Na luksus odpowiedzialności? Bo wiesz, oddanie odpowiedzialności nie znaczy tylko, że ktoś będzie coś robił sam. Znaczy też, że ty nie będziesz się do tego wtrącał. Chyba że zostaniesz poproszony o pomoc (nie o wyręczenie!). Czy potrafisz? I ważniejsze – czy chcesz?

Tags: , , ,
Categories: W teatrze życia

Inne ciekawe wpisy:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz