„Można milczeć i milczeniem kogoś ranić”.
J. Twardowski
Photo by 愚木混株 Cdd20 on Pixabay
„Można milczeć i milczeniem kogoś ranić”.
J. Twardowski
Photo by 愚木混株 Cdd20 on Pixabay
„Kiedy rozdrapujemy ranę i poddajemy się nałogom, rana nigdy się nie zagoi. Kiedy jednak zamiast tego doświadczamy dotkliwego, surowego swędzenia lub bólu i nie rozdrapujemy rany, pozwalamy jej się zagoić. Zatem nieuleganie naszym nałogom jest leczeniem na bardzo podstawowym poziomie”.
P. Chödrön
Photo by Natalia Ovcharenko on Pixabay
„Każdy grzech, choćby najmniejszy, jest potworną obrzydliwością, jest nieskończoną zniewagą Bożego Majestatu i dlatego każdy z nich tak boleśnie rani Moje Serce”.
słowa Jezusa, K. Kowalczewska „Mów, Panie…”, s. 36
Photo by Engin Akyurt on Pixabay
„Ziemia zmarznięta
Stopy nam pęta
I rani ręce.
Głazy jak gnaty,
Które przed laty
Były czymś więcej -„J. R. R. Tolkien „Dwie wieże”
Photo by Наталья Коллегова on Pixabay
„Nasza postawa jest zupełnie inna, zwłaszcza w zranieniu, tam, gdzie przechowujemy pamięć o tym, co zinterpretowaliśmy jako powtarzającą się zdradę. Kiedy Miłość się zbliża (czy to przez pośrednictwo osoby lub zdarzenia, czy też bezpośrednio, przez dar łaski), już w nią nie wierzymy. Opieramy się jej zupełnie nieświadomie, jakbyśmy chcieli powiedzieć: «Zobaczymy, czy miłość pozostanie». Jesteśmy wewnętrznie zablokowani, niezdolni do otwarcia się, pogrążeni w niemożności przyjmowania”.
B. Dubois „Uzdrowienie zranień z dzieciństwa ze św. Teresą z Lisieux”, tł. M. Grabski, s. 364-365
„[…] gdzie tak bardzo potrzebujemy miłości, a równocześnie nie pozwalamy, by nas kochano? Odpowiedź jest dwojaka. Po pierwsze tam, gdzie zostaliśmy zranieni. Nasze rany są miejscem, w którym rodzą się psychologiczne reakcje obronne wytworzone po to, by nas strzec. Jednak te systemy obronne, ogólnie rzecz biorąc, zamykają człowieka na siebie samego. Po drugie, później, już w wieku świadomego używania rozumu, w sferze naszej woli rozdartej na skutek złych lub śmiercionośnych wyborów dokonanych świadomie, a następnie zapomnianych.
Miłość, zbliżając się dzisiaj do nas, może przybrać twarz osoby lub być wydarzeniem opatrznościowym albo nawet darem łaski złożonym bezpośrednio w naszym sercu. Jeżeli dotknie rany, pocieszy nas – to pewne, lecz równocześnie może zrodzić także cierpienie, lęk, poczucie winy. Kiedy doświadczenie takie trafia w niektóre zranione części naszej osobowości wycofujemy się na pozycje obronne, co tłumaczy gwałtowność naszych niecierpliwych, wręcz agresywnych reakcji. Ogólnie rzecz biorąc, nasze zachowanie okazuje się niewspółmierne; działamy niemal wbrew sobie. W efekcie często sprawiamy ból, którego nie chcieliśmy sprawić”.B. Dubois „Uzdrowienie zranień z dzieciństwa ze św Teresą z Lisieux”, tł. M. Grabski, s. 364-365
„Rana odniesiona wskutek opuszczenia przez matkę okazała się szczególnym miejscem spotkania z Bogiem, miejscem, gdzie współdziałała z Nim, pozwalając Miłości na pokochanie siebie”.
o św. Teresce, B Dubois „Uzdrowienie zranień z dzieciństwa ze św. Teresą z Lisieux”, tł.
M. Grabski, Kraków 2017, s. 96
„Przez przykład swojego życia Teresa pokazała, że nie zawsze jesteśmy zdolni uleczyć nasze najgłębsze rany. Cierpienie wygnania zamieszkiwało serce świętej, ale nauczyła się ona nadawać mu sens źródła pokoju i radości. Można zatem stwierdzić, że o ile uzdrawiamy się systematycznie z niektórych reakcji – na przykład z agresywnych zachowań, smutku, braku odwagi, poczucia winy – o tyle cierpienie i smutek rozłąki trwają bez przerwy, zmieniając tylko odcienie. Są one częścią tej wrażliwości, która niczym zabliźniająca tkanka pojawia się tam, gdzie leczy się zranienie. Rana była miejscem, w którym Teresa w swojej słabości doświadczała Bożej mocy i jej działania przeciw siłom śmierci i ciemności. Wraz z miłością i odwagą cierpienie i smutek stworzyły żyzny grunt, na którym wzrastała w dziecięcej ufności i poczuciu opuszczenia w dłoniach swego Boga. To tam zakwitły owoce Ducha Świętego: pokój i radość, cierpliwość, słodycz, miłosierdzie, współczucie, życzliwość”.
B. Dubois „Uzdrowienie zranień z dzieciństwa ze św. Teresą z Lisieux”, tł. M. Grabski, s 65-66